Wszystko co najlepsze, za szybko się kończy.
Punktem kulminacyjnym naszego paryskiego wyjazdu była całodniowa zabawa w królestwie Myszki Miki – Disneylandzie.
A cały wyjazd? No cóż. Było wiele powodów do uśmiechu i celebrowania. I imieniny, i urodziny, i święty spokój, i brak spokoju, i słońce, i maliny, i zgubiony bilet, i znaleziony bilet, i nawet 67.
Było fantastycznie! Po prostu. A nad tym, żeby właśnie tak było, czuwał nieoceniony Przemysław Waszak, któremu dziękujemy, że jest wiecznie żywy, a historię naszego patrona zna jak swoją.






















